|
Napisał: Yuliya Wojtarowicz
|
|
15.01.2010 |
|
Film jest faktycznie bardzo stary, ale znam go na pamięć (mam kasetę w domu) i jak tylko dopada mnie jakaś chandra lub nie mam humoru, od razu lecę do odtwarzacza. Nie wiem, co w nim jest takiego, może jest nawet trochę naiwny, jakby nie było nakręcony został prawie pół wieku temu. Ale jest od samego początku i do końca przepełniony miłością i dobrocią. Nie chodzi mi tylko o miłość mężczyzny do kobiety, ale nawet o miłość przyjacielską. Chyba dawniej ludzie faktycznie byli trochę inni, nie było tyle zawiści i nienawiści, wszyscy byli równi, każdy był gotów podzielić się wszystkim. Cieszyła nawet najmniejsza rzecz. Jest tam taki epizod, Tosya daje broszkę swojej koleżance, gdy ta idzie na tańce - ta broszka, to jedyna biżuteria jaką Tosya ma, ale ona się cieszy tym faktem, że w niej się pokaże koleżanka. Za każdym razem po obejrzeniu tego filmu zastanawiam się, czy warto nam się tak przejmować wszystkim w tym życiu. Moje problemy stają się jakieś takie błahe i od razu jest lżej. Niech każdy obejrzy ten film ( niestety nie ma chyba wersji polskiej, przynajmniej ja nie spotkałam ), napewno trafi do gustu każdego.
Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |
|
Zmieniony ( 18.01.2010 )
|